List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

blady dotykał klawiszów jakby z czułą miłością. Zdawało mu się, że gra na sercu tego najbiedniejszego dziecka, więc go nie może zranić uderzeniem fałszywym ani nutą dręczącą. Grał melodię własną, narodzoną w tej chwili, śpiewającą miękko jak wiosenny wiatr.
Słuchaj, słuchaj, biedny chłopczyno! I ty, który nie widzisz, zobaczysz: trawy szmaragdowe, pośród których wije się gadający strumień, złote blaski na wodzie, rozszumiane drzewa, usłyszysz cichutkie głosy z niebieskiej oddali, niosące się przez powietrze.
Ciocia Kasia, siedząca nieruchomo, głęboko zadumana, położyła w pewnej chwili kościstą rękę na ręce biednej matki. Pogładziła ją leciutko i miękko. Obie kobiety znały się zaledwie od godziny i nie wiedziały o sobie nic ponad to, że jedna z nich jest bardzo nieszczęśliwa. Ale tego było dość, bo i po cóż więcej? Pani Zofia spojrzała głęboko w szare oczy cioci Kasi i nie mogąc ukryć wzruszenia, załkała cicho.
A stara panna szepnęła cichutko:
- Nie płacz, biedactwo, nie płacz… Bóg jest bardzo… Bóg jest bardzo miłosierny.
Rozdział czwarty
w którym


Strony: