List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

zbliżyła się na palcach do fortepianu i nachyliwszy się szepnęła kilka słów do grającego Jana. Jan skinął głową i z niezwykłą biegłością ściszył skoczną melodię, potem jak gdyby ją zdmuchnął. Po kropce milczenia zaczął grać znowu.
Ra1f poczuł, że chłopczyna drgnął. Spojrzał na jego twarzyczkę, w tej chwili anielsko piękną. Maciuś zakrył powiekami zamarłe oczy, przechylił w tył głowę i słuchał całym sobą.
Nie było większego szczęścia na ziemi ani na niebie. W tym dziecięcym, upojonym zasłuchaniu było coś tak pięknego, że Ralf nie śmiał oddychać i usiłował uciszyć mocno bijące serce.
Malarz stał nieruchomo oparty o fortepian i nie mógł odjąć wzroku od tego zasłuchanego dziecka. Jakież to nieszczęśliwe dziecko i jak bardzo w tej chwili szczęśliwe! Pan Bóg chciał mu widać wynagrodzić rozpacz ciemności i na tej duszyczce złote struny jak na lutni, a każda dźwięczała tym samym dźwiękiem, co drżał w powietrzu.
Muzyk jak gdyby przeczuwał, że gra przed niezwykłym słuchaczem, dla którego muzyka jest całym ogromnym światem, pełnym cudów, grał jak nigdy. Skupiony i


Strony: