List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

zaczął go całować. Błyskawica szczęścia przewinęła się złotym błyskiem wśród piegów Ralfa. Przycisnął dziecko do chudych piersi i tak trwał.
- Maciusiu… - szeptał. - O, mój Maciusiu…
Potem, jakby go lekki chwycił obłęd, począł tańczyć ze swym brzemieniem i pląsać jak Dawid przed Arką.
- Zagraj im, Jasiu! - krzyknął ze Śmiechem malarz.
Jan podskoczył do fortepianu, dosiadł go jak rumaka i zdawało się, jakoby wbił w niego ostrogi. Klawicymbał, poznawszy jeźdźca, runął w cwał z grzmotem dźwięków.
W tejże chwili Ralf poczuł, że z dzieckiem dzieje się coś dziwnego: chłopczyk rozluźnił ręce i jakby odrętwiały skierował martwe oczy w tę stronę, w której wytryskała muzyka. Zdumiony Ralf spojrzał pytająco na jego matkę, a pani Zofia dała mu szybki, milczący znak, aby usiadł przy niej. Uczynił to natychmiast, nie wypuszczając dziecka z ramion.
Maciuś miał w tej chwili twarz skupioną, zasłuchaną i wniebowziętą. Zdawało się, że zapomniał o wszystkim i o wszystkich. Rozchylił usta, jak gdyby i ustami łowił każdy dźwięk.
Jego matka podniosła się,


Strony: