List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

zaczęła wyliczać imiona trzech młodzieńców, położyła rękę na jego płowej głowie i rzekła tkliwie:
- Jak się masz, maleńki!
Chłopak drgnął i przylgnął nagłym ruchem do boku matki, a jej twarz w tej chwili stężała. Westchnęła i rzekła cicho:
- Maciusiu, przywitaj się z tą dobrą panią… Podaj jej rączkę…
Ciocia Kasia przyjrzała się pilnie twarzyczce dziecka i nagle wyszeptała zdławionym głosem:
- O Matko Święta!
Matka chłopaka położyła ostrzegawczo palec na usta, błagając o milczenie. Tak. Ciocia Kasia zdołała spostrzec, że chłopczyna jest ślepy, choć oczy ma otwarte. Zaczęło ją coś dławić w gardle i w jej widzących oczach ukazały się wielkie łzy. Załamała ręce w bezgłośnej rozpaczy na widok tej grozy. Stali tak wszyscy oniemiali i jakby porażeni. Po dłuższej dopiero chwili panna Katarzyna drgnęła, nagłym, energicznym ruchem otarła łzy i przyklęknąwszy objęła chłopca ramionami. Usiłowała przemawiać łagodnym szmerem głosu, najpierw niepewnie, potem coraz żywiej, pragnąc każde obolałe słowo ozłocić uśmiechem.
- Ja jestem twoją ciocią,


Strony: