List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

zawsze muszę spać skurczony. Nie mogę spać w pociągu w sypialnym wozie, gdyż nogami, które wystawałyby poza okno wagonu, zaczepiałbym o słupy telegraficzne. Najwygodniej by mi było spać stojąco w kącie pokoju. Czy nie wiecie, mili krewniacy, gdzie bym się mógł przytulić w Warszawie? W hotelu byłoby mi samemu smutno.
Młodzieńcy, którym Ra1f niezmiernie przypadł do serca, wyrazili głęboki żal, że go nie mogą pomieścić u siebie, w mieszkanku już przeludnionym, mają natomiast wiernych przyjaciół, z których każdy będzie szczęśliwy, mogąc ugościć tak uroczego młodziana z dalekiego miasta Detroit. Po długiej naradzie los padł na pewnego malarza mieszkającego w pobliżu.
Ciocia została z rejentem, chłopcy zaś powiedli Ralfa w triumfie na szóste piętro straszliwego domu, rojnego jak ul, tym się jednak różniącego od ula, że nie pachniał miodem.
Przyjaciel malarz, ujrzawszy maszt w ludzkiej postaci, najpierw szeroko otworzył oczy , potem je zamknął, po czym je znowu otworzył.
- Dżentelmenie - zapytał wreszcie uprzejmie. - Co tam słychać w wyższych sferach?
- Nic nowego - odrzekł Ralf ze


Strony: