List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

dżentelmenów i jedną niezmiernie miłą lady. - (Uśmiechnął się jak majowy poranek.)
Na kościste oblicze cioci Kasi wypełznął blady rumieniec. Rzekła potężnie:
- Dotąd nic nie wiem, jakie nas łączy pokrewieństwo, ale może mnie pan… możesz, Ralfie… nazywać mnie ciocią.
- To będzie byczo! - zakrzyknął wspaniały dryblas. - Dobre słowo, nieprawdaż? Nauczyli mnie tego w obozie w Zakopanem.
Pochyliwszy się uściskał nową ciotkę, potem poklepał po plecach najpierw Jana, potem Józefa, wciąż się uśmiechając. Bracia chcieli go powitać w ten sam amerykański sposób, powstrzymali się jednak w ostatniej chwili na ostrzegawczy głos ciotki, że go mogą przypadkiem z wielkiej miłości połamać na kawałki.
Chociaż nikt tego od niego nie żądał, Ralf Piegowaty, wciąż się uśmiechając, pokazał im dokumenty, z których wynikało niezbicie, że jest najprawdziwszym Mościrzeckim, chociaż niewypowiedzianie chudym Mościrzeckim. Pouczony z kolei o powodach natarczywego wezwania na sejm rodzinny, pilnie obejrzał demoniczny portret rejenta, który się świdrującym spojrzeniem wpatrzył w oblicze


Strony: