List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

tyle widziała na tej zgrzebnej ziemi i tyle z niej umiała zebrać blasków jak złocistych kłosów. Już im się zmywanie talerzy nie wydało takie nudne i uwłaczające ich skrzydlatej dumie. Z wolna zaczęli mianować ją „ciocią”, zaczęli śmiać się razem z nią, choć im się nieraz zdawało, że rejent spogląda na to wszystko wzrokiem złowrogim.
Miała jednak rację ciocia Kasia - (już nie okrutna Katarzyna) - że nie ona pana rejenta, lecz pan rejent będzie się bojał jej. Od czasu jej pobytu w tym domu nie dał znaku Życia. Może kalkulował W mądrej głowie znakomitego kauzyperdy, że nie ci dwaj niedowarzeni młokosi, nie pani Marta, dobrotliwa i niezaradna, lecz właśnie ta mocna i potężna kobieta potrafi rozwikłać jego dzieło, które zamierzył. Ze wszystkiego, co się dotąd zdarzyło, widać było wyraźnie, że się rejent niepokoi i dręczy w zaświatach. Pozostawił potomków, którzy się rozbiegli po świecie, pozostawił pismo, którego nikt nie odczytał, więc się zapewne gryzł w sercu i na rozpaczliwe ważył się imprezy. Teraz krew z jego krwi, kość z jego kości, Katarzyna Mościrzecka, która by mogła, chwyciwszy za


Strony: