List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

/> - Dobrze, dobrze!
Nowa ciotka trzasnęła drzwiami i po głuchym dudnieniu można było poznać, że zbiega po schodach.
- Zdaje mi się, że dom drży! - mówił szybko Józef. - Czemuś się zgodził, aby u nas zamieszkała?
- Spróbuj odmówić!
- Boże Wszechmogący! - jęknął malarz. Co to będzie, jeżeli wszyscy, którzy się zgłoszą, zechcą u nas zamieszkać?!
- O to nie ma obawy, bo nasza nowa ciotunia skręci kark jednemu po drugim. Całe szczęście, że nam Pozwoliła zostać. Cicho, wraca!
Panna Katarzyna powróciła ze ścierką, szczotką i kubłem. Nikt nigdy do najdalszej potomności wiedzieć nie będzie, w jaki sposób ujarzmiła dzikiego słonia, Walentego. Zapewne spojrzeniem zimnym i stalowym, którym mu zapowiedziała krótką śmierć po długich męczarniach. Nieszczęsny wolał oddać ścierkę i szczotkę niźli życie. Gdyby natomiast obaj struchlali młodzieńcy wiedzieli, co ich czeka, byliby sami tkliwymi głosami słowików namawiali burgrabiego, aby raczej wybrał męczeństwo, niż działał na ich zgubę, od tego dnia bowiem każdego poranka musieli spełniać straszliwą i ponurą pracę ze


Strony: