List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

przysięgli na wszystkie świętości, że i rejent poweselał.
- Czemu się pani śmieje? - zapytał Jan.
- Bo mi wesoło! I wy myślicie, że on nam zostawił skarb?
- Czemuż by nie?
- A ja myślę, że jeżeli go pogrzebano w lichej, sosnowej trumnie, on wycyganił od sąsiada metalową i wmówił w nieszczęśnika, że mu wielką czyni łaskę.
Na malowanym obliczu rejenta odbiło się żywe zadowolenie, że go o taką pomówiono bystrość w interesach.
- My jednak jesteśmy głęboko przekonani… - zaczął Jan.
- Słusznie, słusznie! - wtrąciła nowa ciotka. - Myślicie, że rejent zakopał garniec dukatów? Wszystko to być może… Rejenci robili pieniądze, a garncarze lepili garnki. Daj, Panie Boże, abyśmy znaleźli dukaty. Z tym tylko bieda, że pieniędzy może być mało, a Mościrzeckich może się zgłosić kilka kóp. Jeden dostanie chyba tylko garnek. Ilu nas jest dotąd?
- Czworo. Pani, nasza ciotka Marta Cegłowska i my dwaj.
- Ciotka Marta? Czy to ta, która wszystkich o wszystko pyta i której mało kto odpowiada?
- Ta sama. Czy pani ją zna?
- Owszem, znam. Spotkałam ją


Strony: