List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

powątpiewaniem zapytała panna Katarzyna. - Przecie to rusztowanie pode mną się zawali!
- Gdyby pani usiadła ostrożnie…
Panna Mościrzecka usiadła i bystrze rozejrzała się dokoła.
- Kurz nie ścierany przynajmniej od miesiąca! - mówiła z żywą boleścią. - Czy wy nigdy nie sprzątacie?
- Owszem, bardzo często, a około Wielkiej Nocy nawet gruntownie. Niedawno urządziliśmy olbrzymie sprzątanie - odrzekł Józef stropiony.
- A okna czasem się tu otwiera?
- Czemu pani o to pyta?
- Bo tu czuć dymem i myszami. Myszy są?
- Ze dwie, ze trzy… - bąknął Jan chytrze, bo niedawno przysięgli cioci Marci, że nigdy ich tu nie było.
- To dobrze, bo ja bardzo lubię myszy…
Młodzieńcy spojrzeli z jawnym zdumieniem na białogłowę, która lubi myszy, a ze zdumieniem jeszcze większym spojrzeli na siebie, kiedy po kilkunastu szybkich pytaniach, przypominających huraganowy ogień wielu dział szybkostrzelnych, o powodach i celach rodzinnego zlotu, oznajmiła im głosem szorstkim jak szorstki ręcznik:
- Zanim się wszyscy zbiorą, upłyną najmniej dwa tygodnie. Tak czy nie? oczywiście,


Strony: