List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

przez roztargnienie uczynić to samo z własnym mężem, gdyby go miała, nikt się nie kwapił, aby zdobyć tak potężną żonę. Katarzyna Mościrzecka została tedy panną, co jej bynajmniej nie przejęło zmartwieniem. Pracowała niezmordowanie jako nauczycielka, a to było najdziwniejsze dziwo, że ona kochała dzieci ponad wszelkie pojęcie, a dzieci kochały ją jak najlepszą matkę. Sroga panna Katarzyna umiała uśmiechać się tak jak słońce letniego poranka. Głos miała twardy, a serce miękkie. Nogi drżały ze strachu pod dzieckiem, które ją pierwszy raz ujrzało, a po niewielu chwilach to samo dziecko rzucało się w jej ramiona.
Zjawiła się przy ulicy Zawiłej jednego poranka, a że w jednej ręce miała walizkę, a w drugiej parasol, kopnięciem w czarne drzwi oznajmiła całemu domowi, że przybył gość. Porwali się w trwodze panowie Mościrzeccy i witali ją uniżenie, nie wiedząc, kto zacz. A kiedy głos, grzmiący jak Surma Gradowa, zakrzyknął, że oto przybywa pierwsza z wezwanych, aby się dowiedzieć, po co ją tu z dalekich przywołano stron, poprosił ją Jan, aby przede wszystkim raczyła spocząć.
- Na czym? - z


Strony: