List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

ciocia… W spisie telefonicznym nie ma ani jednego, mogą jednak tkwić w okolicach Warszawy.
- A co będzie, jeśli się nikt nie zgłosi?
- Jeżeli będą myśleli, że to jakaś podrywka, i dowiedzą się ubocznymi drogami, że poszukiwani są przez dwóch gołych drapichrustów, wtedy się przyczają. poczekamy miesiąc, dwa, potem we troje: ciocia i my, otworzymy pismo. Tres faciunt collegium. Nie myślę jednak, aby się tak stało. Sądząc po nas dwóch, Mościrzeccy odznaczają się wspaniałą inteligencją, szybko więc zwietrzą, że stało się coś nieoczekiwanego i wielkiej wagi. Każdy z nich pomyśli, że skoro tyle pieniędzy wydano na ogłoszenia w gazetach, nie uczyniono tego bez znakomitego powodu. Czy mówię roztropnie?
- Siedmiu mędrców nie mogłoby tego uczynić lepiej. od razu widać, że jesteś potomkiem rejenta…
- Mów: „pana rejenta” - szepnął brat ostrzegawczo. - Mam niejasne wrażenie, że pradziadek podsłuchuje.
- …pana rejenta! Czcigodnego pana rejenta! - wrzasnął Józef.
- Doskonale. Jak myślisz, kto się zjawi pierwszy? Mężczyzna czy kobieta?
- A czy to nie jeden diabeł?

Strony: