List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

zawieszenie na niej ruchliwego portretu, ale na bardzo mocnym haku, słusznie mniemając, że rejent, raz zażywszy wesołej rozrywki, zechce ją powtarzać, zmierziwszy sobie nieruchawą bezczynność. Tak też uczynili i łysy rejent spoglądał z wysoka i czekał wraz z nimi na tych, którym pozostawił tajemnicze dziedzictwo.
Nagle Jan uderzył rozwartą dłonią w czoło tak gwałtownie, jak gdyby chciał na nim zabić dokuczliwą muchę.
- Drzwi! - krzyknął rozdzierającym głosem.
- Jakie drzwi? - odkrzyknął Józef.
- Nasze drzwi! Przecie może się u nas zjawić jakiś ksiądz Mościrzecki albo senator Mościrzecki, albo hrabina z domu Mościrzecka. Wyobraź sobie, co się stanie, gdy odczytają literaturę na naszych drzwiach! Ha! Ksiądz zawróci i ucieknie, a hrabina zemdleje.
- Ciocia Marta czytała i nic! - zaśmiał się Józef.
- Ciocia hoduje świnie i nic jej nie może zdziwić. Ale hrabina… Bierz szczotkę i wodę i chodźmy myć drzwi!
Józef westchnął ciężko i mruknął:
- Czego człowiek nie zrobi dla rodziny!…
Ale, ale… Woda jest, ale nie mamy szczotki.
- Masz jednak pędzel


Strony: