List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

użyli tego samego środka z własnego wprawdzie natchnienia, lecz złoto wycyganiwszy od ciotki. Burgrabia domu przy ulicy Zawiłej, ujrzawszy pieniądze, najpierw zdębiał i tak się jakoś zdawało przez krótką chwilę, jak gdyby mu na zawsze odjęta została mowa i zdolność poruszania się. Oczy mu wyszły na wierzch, jak gdyby ujrzał coś przeraźliwego i ponad ludzkie pojęcie. Potem dopiero krzyknął potężnie i z szybkością maratońskiego posła pobieżał do najbliższego szynku, aby ukoić radosne szaleństwo.
Trójce Mościrzeckich nic innego nie pozostało nad cierpliwe oczekiwanie krewnych, bliskich i dalekich. Ponieważ dziwne zdarzenie wzięło rzec można - swój początek w zaświatach i pochodziło w prostej drodze od nieboszczyka, należało oblec się w jaką taką powagę. Jan uważał za przesadny pomysł Józefa, aby w samym środku pracowni ustawić katafalk na cześć arcyprzodka, co pisze listy spoza grobu, i otoczyć go lasem płonących świec, aby przed takim castrum doloris każdy ze zgłaszających się składał uroczystą przysięgę, że nie jest samozwańcem. Godził się natomiast na obicie czarnym papierem jednej ściany i na


Strony: