List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

leciech począł łysieć, z czego prorokowano roztropnie, że będzie kauzyperdą albo rejentem, co się stało. ożenił się, długo przedtem penetrując, czy panna, którą zamierzał poślubić. nie jada nadmiernie i nie jest z liczby tych, o których powiadano, że - „majątków, pasz a fonfrów dużo”. - Wziął pokaźny posag, który rozpożyczył na srogie procenty lekkomyślnej młodzieży, co w szalonej wonczas stolicy wiodła żywot mizeracki, jedząc, pijąc i grając w karty. Wszędzie miał jakieś sumy, legaty, zastawy i dożywocia. Łupieżcą był wielkim i wcale niemałym. Jak drapieżny szczupak w stawie krążył milczkiem, wypatrując zdobyczy, o którą było łatwo w czasach, kiedy się już „pod koniec miało staroszlacheckiemu światu”, gdy magnaci w jedną noc trwonili fortuny w spelunkach u podejrzanych Włochów, z których się każdy mianował „neapolitańskim hrabią”. Rejent wiedział wszystko o wszystkim i jak sęp krążył ostrożnie i czujnie. Pożyczał, potem dławił, cisnął i brał łup, że zaś był nabożny., gorąco dziękował Bogu, że stworzył tylu głupich, a jemu dał rozum bystry i przemyślność lisa.
Był


Strony: