List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

zawołała rozrzewniona.
Nawet oni, szaleni z radości i pijani niezmiernym wzruszeniem, zdawali sobie sprawę, że ciocia nie jest biskupem. Usadowili ją jednakże na honorowym fotelu, który miał trzy nogi, a zamiast czwartej protezę z drewnianej paki, po czym stanęli po obydwóch stronach jako straż honorowa. Jan kładł wciąż rękę na serce, co w języku ludów pierwotnych oznacza wielką miłość, Józef zaś łypał oczami w stronę powały, co miało oznaczać, że jest w zachwyceniu. W cioci Marcie roztopiło się serce.
A wtedy jeden z nich rzekł nieśmiało:
- Ciocia zapewne jest zmęczona i zapewne głodna…
- Czy jestem głodna? A co mi dacie jeść, złote chłopaki?
- Mamy już gorącą wodę… - śmiertelnym głosem rzekł Jan.
- I nieco soli… - dodał głucho Józef. Ale jeden z nas natychmiast wyskoczy do sklepiku i za momencik…
- Po co ma wyskakiwać? - rzekła ciocia. A ja z czym tu przyjechałam? Z pustymi rękami?
Mrugnęła wesoło, wskazując spojrzeniem toboły brzuchate i potężnie nadziane.
Uczta była radosna i pełna okrzyków. Ciocia wciąż pytała, a oni jedli, niewiele


Strony: