List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

na granicy swego państwa, gdyż diabeł tak nie unika święconej wody, jak oni unikali dozorcy domu, śmiertelnego swego wroga, zawziętego i nieprzejednanego. Dopiero kiedy wróg zapadł się w czeluście, otwarli z nagła drzwi - (które będą kiedyś umieszczone w muzeum - i przywitali ciocię zdławionym okrzykiem niebotycznej radości. Jan porwał toboły, Józef ciotkę. po czym zaczęli ją ściskać potężnie, ale już we dwóch, jeden bowiem nie mógłby pulchnej kobieciny objąć w całej pełni.
- Czyście poszaleli? - zdyszanym, lecz wyraźnie szczęśliwym głosem pytała pani Marta.
- O królowo! - wołał Jan.
- O cudzie świata! - wołał Józef.
- Ach, to wy tutaj mieszkacie? - pytała królowa, będąca cudem świata, odetchnąwszy. Mogła zapytać równie roztropnie, czy ten dom został zbudowany na miejscu, czy przywieziony z Ameryki.
- A to co takiego? Zielone Święta?
To pytanie było słuszne, albowiem wytworny apartament panów Mościrzeckich przyozdobiony był na zielono mnóstwem gałęzi i szablami tataraku.
- To na cześć cioci! - zgodnie obaj zakrzyknęli.
- Och, czy ja jestem biskupem? -


Strony: