List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

tym dwóm szaleńcom. Albowiem, choć ich było tylko dwóch, nigdy nie było ich dwóch, lecz zawsze najmniej czterech lub sześciu. Nocowało u nich zawsze ze trzech młodych poetów, malarzów lub muzykusów, tałatajstwo spod ciemnej gwiazdy i umarłego księżyca. Zjawiają się niespodzianie, potem „jedzą, piją, lulki palą”, grają, śpiewają i krzykiem urągają poważnej nocy. Panowie Mościrzeccy nie dziwili się bynajmniej, kiedy dom oświadczał im, aby też i innej dzielnicy i innemu domowi umilili życie. Z uśmiechem, bez żalu, z pogodnym zrozumieniem ponurej ludzkiej natury, nie znoszącej śpiewu, muzyki, kolorów i radości, zwoływali gromkim głosem kilku zaprzysięgłych przyjaciół. Przyjaciele, w sprawach tych już mocno zaprawni, zjawiali się licznie i wkrótce szli wesołym pochodem przez zdumione miasto. Dwaj nieśli łóżko, dwaj wyliniałą kanapę, inni sztalugi, ten lampę, tamten miednicę, obraz lub krzesło. Do tej wielbłądziej karawany przyłączały się wyrostki i rozmaite wolne zawody, tak że wkrótce pochód stawał się triumfalny. W ten sposób zjawili się przy ulicy Zawiłej, w jedynym domu, samotnym jak pustelnia. Zajęli


Strony: