List z tamtego świata

Autor: Kornel Makuszyński

istnieją. Gdybyś mimo tego nie mogła go odnaleźć, zapytaj jakiegoś przyzwoicie wyglądającego przechodnia. Czasem się taki przypadkiem zabłąka do naszej dzielnicy . Znają nas tu zresztą dość dobrze, bo mamy długi w sześciu sklepikach, w jednej pralni i u jednego szewca. Tak się nam jakoś zdaje, że czcigodny przodek zleciał ze ściany w samą porę. Postawiliśmy go pod ścianą, skoro wisieć na niej nie chce, i przystroiliśmy obraz kwiatami z naszych pól i łąk. Jeśli jest tak, jak myślimy, zdobędziemy się na ogromny wydatek i okadzać go będziemy wschodnimi wonnościami.
Nie możemy pisać dalej, bo pradziadek wodzi za nami spojrzeniem. Zdaje się, że jest zadowolony, widząc, że piszemy do jednej z Mościrzeckich, szanownej, czcigodnej, wspaniałej, dobrej i kochanej. Stanie się coś wielkiego! przybywaj przeto na familijną naradę, pożyczywszy skrzydeł od orła lub sokoła, bo o łabędzie u nas trudniej. A gdybyś mogła przywieźć z sobą nieco spyży: kasz, mąki, masła, sera, jajek, kawy, herbaty, słoniny, salcesonu i kiełbasy, słowem wszystkiego, w co obfituje bujna Twoja ziemica, będzie to rzeczą roztropną, albowiem my J


Strony: