Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

go!
—— Więc go się boisz. Ukochaj go, a wtedy go zabijesz bez trwogi, chcąc, aby był szczęśliwy.
— Mowa twoja jest dziwna.
— Zamilcz, ptak jest wpobliżu i słyszy. Ohe! jak straszne jest słowo ludzkie, mówione
szeptem!...
Cisza krążyła dookoła i uczyła ludzi zła; nie było w marmurowym domu Azisa ludzi dobrych, albowiem od wielu lat nikt tu nie śpiewał, byli nieszczęśliwi i śnili o zemście, słodszej niż szczęście, śpiewając o niej rozmarzonemi oczyma. Nieraz ponury człowiek z azisowego pałacu usnął pod cieniem drzew i wtedy, we śnie głębokim, promieniała jego twarz, albowiem widział krew Azisa, spływającą szerokim strumieniem w morze, a kiedy się obudził i poznał, że uradowało go widmo, patrzył z przerażeniem dookoła, czy kto nie widział jego snu. Teraz spoglądali ciekawie i trwożnie na przybytek królewski, pytając siebie tajemnie, co może uczynić król Azis: czy gotuje nową zbrodnię, czy umiera, czy czyta znaki w księgach, wykładających tajemnicę złego i dobrego.
Nikt nie wiedział, co w dni te czynił król Azis.
Świat cały, zdało się, oniemiał zadumany.


Strony: