Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

albowiem zemstę knuje się w ciszy, a w milczeniu przysięga.
— O, panie! Mówił potem jeden z nich...
— Co mówił?
— Złorzeczył tobie... W szaleństwie, królu Azisie...
— Czy rozumiałeś, co mówił ten człowiek? — Zrozumiałem, panie.
— Więc nie był szalony. Co mówił?
— Wołał, że ty panie kazałeś spalić okręty.
— Więc był rozsądniejszy od nich wszystkich; czemu go obraziłeś nazwaniem szaleńca? Powiadasz, że mi złorzeczył, więc zapewne już nie żyje?
— Rzekłeś, panie.
— To jest jedno, co uczyniłeś rozsądnego tej nocy.
Dowódca pobladnął.
— Panie mój... — wyszeptał.
— Prosisz o czwartą sztukę złota?
— Panie mój — mówił dowódca — to nie ja go zabiłem...
Król Azis ściągnął nagle brwi, lecz nie spojrzał na swego sługę.
Któż go zabił? —— zapylał z niepokojem.
— Lęk!
— Psie! krzyknął król Azis — powiedziałeś to słowo dziś tysiąc razy i zawsze było skłamane i puste. Kto go zabił?
— Zabił sam siebie... — wy jęknął dowódca głucho.

Strony: