Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

śmierć.
—— Dam ci trzy sztuki, jeśli twoja chciwość krzyczy teraz przez ciebie. Cóżeś ty uczynił, psie? Spaliłeś łodzie... Ile?
— Więcej niż tysiąc, wszystkie, które były w przystani.
— Czy było na której łodzi ludzkie serce?
— Panie!
— A ja ci kazałem przy tym ogniu spalić na popiół ich serca. Okręty spalić może niewolnik, który karmi psy. Czy potrzebny jest do tego znak dowódcy wojsk króla Azisa?
— Panie! Panie!
— Czemu jęczysz? Powiedz mi, co uczynili, widząc pożar?
— Łamali ręce w śmiertelnym strachu.
— Źle widziałeś, chociaż było jasno od pożaru; strach nie łamie rak, to była rozpacz, złe przyzwyczajenie małych ludzi.
— Płakali, a łzy ich były z lęku.
Mózg twój jest mały, chociaż ramię twoje powali rozhukanego konia, wiedz tedy, że lęk jest z kamienia i nie zna łez. Widziałeś marmur płaczący albo skałę? Nie znasz łez i sądzisz tedy, że trwoży się ten, co płacze.
— Milczeli potem posępnie, albowiem trwoga chwyciła ich za gardło, tak, że mówić nie mogli.
— Nie mieli czasu na słowa,


Strony: