Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

topniejąca, zmieniła kształt, kurcząc się dziwnie i szybko. Twarz królewska wykrzywiła się nagle bólem, strasznym zapewne, gdyż król Azis w tejże chwili palce wpił we włosy i jęczeć począł jękiem tak okropnym, jakiego nie zdoła oddać słowo ludzkie.
Potem ręką zasłonił oczy i tak na oślep biec począł, jak człowiek, który ucieka przed zbójcą, co miecz wzniesiony trzyma nad jego głową.
Biegł, jak szaleniec, który dojrzał swoją marę, co go nocą nachodzi; gnało go przerażenie, które wypełzło niewiadome skąd i lęk, który król Azis dojrzał przy świetle pożaru. Gorze! Gorze!
Oto z morskiej otchłani wylągł się strach, i sięgnął ręką aż do twarzy króla Azisa; z potopu płomieni zdołał ujść lęk i, pełzając jak wąż, zajrzał w królewskie oczy, czekające, patrzące w noc spojrzeniem, straszniejszem, niż śmierć.
Król Azis leżał na marmurowych stopniach schodów, rękoma opasał głowę i jęczał; z ust wybiegła mu piana i sączyła się lepkim strumieniem na królewskie pierś:.. Nikt nic widział króla i nikt nie słyszał jego głosu w tej chwili, a jeśli go kto przez mrok ujrzał


Strony: