Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

ukarze morze i niech go wyrzuci ziemia, jeśli się w grób położy... A jeśli umrze, niech zmartwychwstanie, aby skonać po raz drugi... Niech go omija trucizna, aby cierpiał i niech się na piersi jego zwinie każde ostrze, aby wył z bólu, umrzeć nic mogąc... Niech usycha powoli i przez wiek cały, jak drzewo zjedzone robactwem... Niech nie usłyszy ludzkiej ino wy ani śpiewu, ani szumu morza, ani szumu drzew... Niech go zdradzi przyjaciel, a dziecko własne niech mu napluje w twarz... Niech w nim wieczystem pragnieniem dusza się pali, jak się paliły wasze lodzie... Niech mu się wino zamienia w żółć, a jadło niech się zamienia w kamień... Niech żyje wiecznie... wiecznie... wiecznie... O!...
Rzekłszy to, dobył noża z zanadrza i szybkim ruchem wbił go sobie w piersi.
— Och! — jęknął tłum w nagłem przerażeniu, lecz umilknął natychmiast, jakby chcąc miejsce uczynić dudniącym w echu słowom ślepego człowieka, aby bez przeszkody mogły dobiec aż przed żółtą twarz króla Azisa.
Ślepy człowiek, krwią własną obryzgawszy ostatnie swoje słowo, które nie miało jeszcze czasu, aby polecieć od jego ust zbyt daleko,


Strony: