Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

aby nie słyszał tego płaczu, bo ile razy usłyszy westchnienie morza, tyle razy pęknie w nim serce...
— Oo! Oo! — płakał tłum mężów, którym nie była straszna wojna, ani burza, ani śmierć, łkając jak gromada dzieci, co przyszła na grób matki.
W tejże chwili ślepy człowiek począł przed sobą wodzić dłońmi, jakby czego szukał. Potem rzekł:
— W której stronie jest złoty dom króla Azisa?
— Poza tobą! — krzyknął tłum.
Wtedy się powoli odwrócił ślepy człowiek, ręce wzniósł nad głowę i począł wołać słowa tak straszne, że były jakby pokryte trądem i jakby oślizgłe od krwi.
— On jest, który to uczynił! Oniemiał tłum w nagłem przerażeniu.
— Milcz! — krzyknął ktoś głucho — umrzesz!
— On to uczynił!... l niechaj za to nie umrze nigdy, lecz niechaj kona tak długo, jak długo jedna kość z niego zostanie na pastwę robactwa...
Niech mu serce zeżre rozpacz... Niech w nim zgnije mózg... Niech nie zazna spokoju ani w dzień ani w nocy, a sen niech nigdy nie zamknie mu powieki... Niech zemrze w jego oczach jego potomstwo, pomiot psi... Niech go


Strony: