Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

/> Kiedy krwawa łuna uderzyła blaskiem w miasto i krwawa ognista wieść zawyła w ulicach, sennych i cichych, miasto spojrzało tysiącem przerażonych oczu i oniemiało.
Długa minęła chwila, zanim ktoś w tłumie, co nad brzeg wyległ i stał martwy, krzyknął nagle i, chwyciwszy się obiema rękami za włosy, drzeć je począł, skomląc i wyjąc jak szaleniec. Była to kobieta brzemienna. Odpowiedział jej z przystani nagły syk bólu: to świetna galera, drgając ostatnim słupem ognia, podobnym ręce topielca, który na dno pójdzie za chwilę, lecz ręką zmartwiałą woła jeszcze o ratunek, zapadła się z sykiem w rozwartą czeluść morską. Zadrżał tłum, zakołysał się jak ciemny las pod uderzeniem wichru i zawył. Czerwone od blasku ognia twarze ludzkie podobne były zmorom piekielnym; tysiące rozszerzonych z przerażenia, bólu i wściekłości oczu patrzyło bez łez; zacisnęło się tysiąc pięści; na tysiącu ust ukazała się piana. Tłum zawył tak, jakby własne ręce włożył w ogień i konał z bólu; potem się rozpoczęła noc zgrozy. Oto się jeden rzucił na ziemię i darł palcami wilgotny piasek nadbrzeżny; a inny, jakby


Strony: