Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

porozumiewawczo położył na ustach.
— Króla?!...
— Mów ciszej... Jego szukam... Czy nie wiesz, postanowiono, aby wybiła jego ostatnia godzina?
— Boże! — rzęził strażnik.
— Ja mam sprawić, aby nie ujrzał wschodzącego słońca. Mówię ci to, abyś krzykiem nie zbudził pałacu... Tu jest dla ciebie złota moneta z głową króla Azisa...
— Wolałbym głowę króla Azisa bez złotej monety... Panie! — szeptał strażnik — muszę wywołać hasło. Nie trwóż się!
Odstąpił i chrapliwym głosem zawołał:
— „Strzeżcie króla Azisa!”
— „Uszanujcie sen królewski!” — wołało w dali posłuszne echo.
Król Azis uśmiechnął się dziwnie w ciemności.
— Dobrze sprawiasz służbę — rzekł — oto masz jeszcze jedną sztukę złota... Miłujesz króla?
— Niech go stoczy robactwo! — odpowiedział strażnik. — Twoje ręce będą błogosławione... Tylko niech ci dłoń nie zadrży, abyś mógł uderzyć wprost w serce... Tędy idź!... Mieli go zabić wczoraj, pewnie wiesz o tem, jeśli dziś przychodzisz ze sztyletem...
— Wiem! Nie zabili go, gdyż


Strony: