Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

śpiące na morskim brzegu... Niech lęk, straszniejszy od najstraszliwszego, stoczy im serca... Niech im dusze uschną z trwogi... Niech wszystkie oczy staną się obłąkane... Niech obłęd i śmierć zamieszka domy, w których oni mieszkali... Niech im obrzydnie słońce i morze, i bóg, i miłość... Niech każde słowo będzie przekleństwem i trucizną... Niech nie zaznają snu, lecz niech im w dzień i w nocy serca wyją z trwogi i lęku...
I niech konają powoli... A wtedy Minoe przyjdzie do twego domu naga... Niech konają długo... A Minoe krew ci swoją odda i z serca jej pić będziesz, jak z czary... Podnieś się!
Król Azis krzyknął słowo swoje ostatnie, a wódz, jak dziecko posłuszny, błędnym na króla patrząc wzrokiem, powstał i począł iść przed siebie, jak senny. Twarz miał nie do poznania zmienioną i tym naznaczona wyrazem, po jakim się poznaje człowieka, który widział tajemnicę; skurcz chwycił jego mocne szczęki, a wargi mu drgały, jak bardzo choremu. Szedł przez terasy i krużganki, przez marmurowe sale, chłodne, jak skalne czeluście, przez wzniesienia schodów i kurytarze, długie jak bajki o smokach, a wszędzie


Strony: