Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

głos:
„Strzeżcie króla Azisa!”
A za chwilę, gdzieś daleko, z pod palm odbrzmiał mu inny, wołający:
„Uszanujcie sen królewski!”
To straże króla Azisa nawoływały się wzajemnie.
Król Azis stąpał cicho po żwirze ogrodowej alei, wytyczonej białemi widmami posągów; szedł ku fontannom, gdzie czuwał strażnik, zbrojny w włócznię. Ujrzał go po chwili, wypatrując pilnie: strażnik włócznię wbił w ziemię, a sam ułożył głowę na chłodnej tarczy; od czasu do czasu tylko opierał się na ręku i przez sen wołał:
„Strzeżcie króla Azisa!”
Podszedł ku niemu król i pochylił się nad sennym: dotknął go ręką, budząc.
Strażnik zerwał się z ziemi, włócznię pochwycił i zamierzył się na króla.
— Kto jesteś? — krzyknął.
— Milcz! — szepnął król Azis — ogród słyszy...
— Czego chcesz?
Strażnik, ostrze włóczni kierując w piersi Azisa, wpatrywał się w chmurną twarz królewska, lecz jej nie poznał. Rzekł cicho:
— Czego szukasz w królewskich ogrodach?
— Króla! — szepnął przenikliwie król Azis i palec


Strony: