Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

tak, że dość było gąszczu, aby mógł ukryć w sobie, dwóch mężów, szepnął:
— Jeślibyś chciał zginąć i nie ujrzeć krwi, ułóż się do snu w tym ogrodzie. Czemu drżysz?
Dowódca dotknął ręką czoła, jak ktoś, którego trapi uporczywa myśl i zła.
— Nie wiem, królu Azisie, czemu po mnie przechodzi dreszcz. Nie jestem na ziemi.
— Milcz! — szepnął król Azis i ujął go silnie za rękę.
Począł nasłuchiwać pilnie, potem rzekł cicho:
— Bądź umarły... Z głowni mego noża wielki szmaragd patrzy na ciebie jak złe oko... jeśli dojrzy ruch jeden, uderzy.
— Panie!
— Bądź umarły... Duszę całą zmień w źrenice... Ujrzysz, czego nie widział nikt, abyś poznał, jak bardzo cię miłuję. Bądź umarły, niech żyją tylko twoje oczy. Nie trwóż się!... I nie drzyj, bo jeślibyś omdlał, te kwiaty cię zabiją, a ja kopnę twego trupa, bowiem będziesz bez rany, a wódz mój tak nie umiera...
Zcisz oddech... Oto idzie Minoe... Minoe, córka królewska, którą wzgardziłeś... Spójrz tam! Wśród kwiatów sama jak kwiat... I zabija jak kwiat... Minoe! Och! Nie drzyj...


Strony: