Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

/> Niech mi ktoś wytoczy z serca ciepłą krew po jednej kropli, abym długo cierpiał, konając.
A w nagrodę chcę, aby dusza moja mogła wejść w ogrody królewny Minoe, o, Minoe!”
Tu były te ogrody.
Cud tęczowy ukazał się zdumionym i zatrwożonym oczom dowódcy: oto widział pustynię w księżycowa noc i niczem mu się zdała; widział fale morskie, niosące na swych zjeżonych grzbietach ku brzegom diamenty i niczem mu się zdały; widział groty w piersiach gór na odległych wyspach, pełne blasków, grających piękniej niż słońce i niczem mu się zdały; widział swoje sny, kiedy spał na łęku siodła pod gwiaździstem niebem i wydały mu się marne. Otoczył go blask i tysiąc tęcz, które jakoby wisiały, jak girlandy na gałęziach drzew nieznanych. Fontanna miotała w swem rozigranem szaleństwie krocie pereł na wszystkie strony, siejąc je między kwiaty, które gorzały jak płomienie, albo się tliły, jak ogniki, albo dymiły niezmierną wonią; u stóp fontanny sześć lwów skamieniałych lało z paszcz różana wodę, która jakby się z ich krwią zmieszała, spływając w olbrzymią marmurowa czarę. Niezliczone mnóstwo


Strony: