Król Azis
Autor: Kornel Makuszyński
królów.
Powiedział jej jakieś słowa cicho, potem ona, skłoniwszy się z niezmierną czcią, odeszła.
— Pójdź — rzekł król Azis — abyś ujrzał swoje szaleństwo. Tedy idź!
Dowódca zadrżał; poznał, że znajduje się w pobliżu komnat królewny Minoe; kto chciał umrzeć śmiercią nagłą od ciecia miecza, który niewiadomo skąd uderzał, wchodził w to pobliże. — Idź! — rzekł głośno król Azis. Weszli w dziwny ogród, o którym, nigdy go nie oglądawszy oczyma, śpiewali poeci w azisowym kraju; nie wiele razy od tej chwili odmienił się księżyc, kiedy to król Azis kazał zabić jednego za pieśń, która mu się wydała potworna. Oto nieszczęsny człowiek, grający na lutni, śpiewał, zdała stanąwszy od bramy królewskiego pałacu:
„Stopy rani mi cierń, a serce moje mrze co dnia dziesięćkroć razy. Głód mi wykręca wnętrzności, a oto ręka moja odtrąca srebrne misy, pełne owoców.
Pragnienie pali mi wargi, a ja wylałem w morze złote wino z kryształowego puharu.
Uderzył mnie w twarz wróg mój, a ja ucałowałem jego rękę.
O, jakże bardzo pragnę cierpienia i męki!
Strony:
Powiedział jej jakieś słowa cicho, potem ona, skłoniwszy się z niezmierną czcią, odeszła.
— Pójdź — rzekł król Azis — abyś ujrzał swoje szaleństwo. Tedy idź!
Dowódca zadrżał; poznał, że znajduje się w pobliżu komnat królewny Minoe; kto chciał umrzeć śmiercią nagłą od ciecia miecza, który niewiadomo skąd uderzał, wchodził w to pobliże. — Idź! — rzekł głośno król Azis. Weszli w dziwny ogród, o którym, nigdy go nie oglądawszy oczyma, śpiewali poeci w azisowym kraju; nie wiele razy od tej chwili odmienił się księżyc, kiedy to król Azis kazał zabić jednego za pieśń, która mu się wydała potworna. Oto nieszczęsny człowiek, grający na lutni, śpiewał, zdała stanąwszy od bramy królewskiego pałacu:
„Stopy rani mi cierń, a serce moje mrze co dnia dziesięćkroć razy. Głód mi wykręca wnętrzności, a oto ręka moja odtrąca srebrne misy, pełne owoców.
Pragnienie pali mi wargi, a ja wylałem w morze złote wino z kryształowego puharu.
Uderzył mnie w twarz wróg mój, a ja ucałowałem jego rękę.
O, jakże bardzo pragnę cierpienia i męki!
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140