Król Azis
Autor: Kornel Makuszyński
tobą, słuchając obelgi, a miecz mój jest w pochwie.
Rzekłszy to, odpasał krótki miecz, szerokie mający ostrze i z siłą odrzucił daleko od siebie.
Na czole króla Azisa ukazały się krople potu; drżącemi rękoma ujął głowę dowódcy i uścisnął ją, jakby miłośnie, mówiąc z trudem:
— Ty jesteś jeden... Tak! jeden tylko w mrowisku... Reszta modli się o moją śmierć, lecz ich zabije trwoga. Słyszałeś? Taka piekielna trwoga, od której usycha mózg, a serce spala się na węgiel. Mówi ci to król Azis, a nigdy nie było inaczej, tylko tak jak on powiedział... Jeszcze na jedno mi odpowiedz... Widziałem jak ci na czoło wyszły żyły, kiedyś ujrzał moją córkę, piękniejszą od gwiazdy. Pragniesz jej? Wśród trzech najmłodsza jest i najpiękniejsza. Pragniesz jej?...
— Panie! — jęknął dowódca.
— Weźmiesz ja dzisiaj... Jeśli iść nie zechce, wyciągniesz ja za włosy... Jest twoja... Daje ci ją król Azis, który cię miłuje... Idź, podnieś miecz, będzie ci potrzebny... Weźmiesz sto rubinów i trzy razy po sto największych pereł...
Dowódca padł nagle do nóg królewskich i
Rzekłszy to, odpasał krótki miecz, szerokie mający ostrze i z siłą odrzucił daleko od siebie.
Na czole króla Azisa ukazały się krople potu; drżącemi rękoma ujął głowę dowódcy i uścisnął ją, jakby miłośnie, mówiąc z trudem:
— Ty jesteś jeden... Tak! jeden tylko w mrowisku... Reszta modli się o moją śmierć, lecz ich zabije trwoga. Słyszałeś? Taka piekielna trwoga, od której usycha mózg, a serce spala się na węgiel. Mówi ci to król Azis, a nigdy nie było inaczej, tylko tak jak on powiedział... Jeszcze na jedno mi odpowiedz... Widziałem jak ci na czoło wyszły żyły, kiedyś ujrzał moją córkę, piękniejszą od gwiazdy. Pragniesz jej? Wśród trzech najmłodsza jest i najpiękniejsza. Pragniesz jej?...
— Panie! — jęknął dowódca.
— Weźmiesz ja dzisiaj... Jeśli iść nie zechce, wyciągniesz ja za włosy... Jest twoja... Daje ci ją król Azis, który cię miłuje... Idź, podnieś miecz, będzie ci potrzebny... Weźmiesz sto rubinów i trzy razy po sto największych pereł...
Dowódca padł nagle do nóg królewskich i
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140