Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

a on mnie nie zabił.
I trząsł się król Azis, jakby go przejął nagły chłód. Smagły wojownik pobladł jak śmierć i szerokiemi od zdumienia oczyma powiódł po twarzy króla.
— Czy drwisz, panie, z twojego sługi?
A król Azis usta ohydnie wykrzywił i wypluwał słowa:
— Ale oszalał... Z trwogi oszalał na samą myśl, że mógłby dotknąć królewskiego serca Słyszałeś? Lęk go ogarnął taki, jak śmierć i musiał umrzeć... W oczy mi spójrz; wiedziałeś, że mnie maja zabić? Króla Azisa? Odpowiedz i zważ, że kłamstwo wargi ci spali, a ja potrafię wydobyć prawdę razem z sercem. Wiedziałeś o tem?”.
Wojownik spojrzał prosto w oczy królewskie i rzekł powoli, mocnym szeptem:
— Królu Azisie! Usnąłeś przed wielu dniami, a ja stałem nad tobą z nagim mieczem, aby strzec twojego snu. Czy obudziłeś się owego dnia?
— Mów! mów!
— Pomnij, królu Azisie, że krótki mój miecz dość jest długi, aby dosięgnąć serca. A tyś się obudził żywy... I to ci powiem: gdybym ci powiedział, że wiedziałem, kazałbyś mnie umęczyć za kłamstwo, pomyślawszy, że oto stoję tu przed


Strony: