Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

dowódca wojsk?
— Czeka rozkazów twoich, panie!
— Powiedz, niech przyjdzie natychmiast. Precz! Chwila nie upłynęła, a przed królem stanął mąż, rosły jak dąb, ogorzały od wichrów, chytrze mądremi patrzący oczyma.
Ukląkł pokornie i z czcią ucałował rękę królewską.
Król Azis podniósł na niego mętny wzrok i spojrzał mu głęboko w źrenice.
— Tyś rozstawiał wczoraj straże w ogrodach?
— Ja, panie — rzekł wojownik, starając się oczyma chwycić myśl królewską.
— Wiesz, który ze strażników czuwał wczoraj przy fontannach?
— Panie!!
— Czemuś się przeraził?
Wojownik podniósł ręce w górę, jak człowiek który wielbi dziwy.
— Dlatego, że się nie ukryje nic przed twemi oczyma, królu Azisie. Pytasz o człowieka, który mnie napełnił zmartwieniem: oto dzisiejszej nocy obwiesił się na palmie; był to najlepszy mój setnik, dlatego jestem smutny.
Król Azis przybliżył twarz do twarzy swego wodza i rzekł dziwnie:
— Był to najgłupszy z twoich żołnierzy. Wiesz, co mógł uczynić? Grot jego włóczni był tuż przy mojem sercu,


Strony: