Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

przepaści, skąd głos już nie dojdzie.
Rozpacz tak nieraz krzyknie przerażeniem oczu, i bezgłośnym tym krzykiem zamąci mózg, albo po raz ostatni o ratunek błagając, krzyknie człowiek, który za chwilę zapadnie na wieki w trzęsawisko szaleństwa.
Myśl, kształty mająca potworne i ohydne, ujęła w kosmate dłonie tępy grot i zaryła go w królewskie czoło, szeroką w niem wlokąc bruzdę. Drżał na całem ciele król Azis, czując, jak w spalonym jego mózgu orze jakieś zadzierzyste ostrze i wyrywa zeń krwią zlepione włókna, jakby chciało dotrzeć do siedziby czerwia. Głowa królewska gorzała w płomieniach bólu, kiedy równocześnie chłód nieznośny całe obejmował ciało. W mózgu jego wyśpiewywał ból jakiś chrapliwy śpiew, ohydny i wściekły, wykrzykiwał, jakby wśród bulgotu krwi, olbrzymie, ciężkie, jak skały, słowa porwanej na strzępy pieśni, wijącej się w szaleństwie.
— Król Azis z wysiłkiem ujął połę płaszcza i głowę nim zakrył, przerażony; wtedy jakby kto nagle położył pokrywę na szalejący bulgotem war, ucichły straszliwe szumy i wielki król słyszał, jakby daleką burzę, krwawiąca


Strony: