Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

ani nocy, ani lwa w pustyni, ani strzały, napojonej trucizną — poczuje nagle w sercu lęk, tak straszny, że go obłęd chwyta, a poczuje go bez przyczyny, wśród białego dnia, stojąc wśród ludzi? Powiedz mi... Co ci się stało?
Stary człowiek, słuchając słów królewskich, cofał się, jakby przerażony, ręce w górę wzniósłszy; zbladł, usłyszawszy pytanie króla.
— Co ci się stało? — zapytał po raz wtóry Azis,
— Panie! — mówił starzec — powiedziałeś, że nie należy mówić w ciemności o rzeczach strasznych, więc się przeląkłem, bo mówisz o trupie!
Król Azis porwał się gwałtownie ze stóp posagu; zbliżył straszna twarz do twarzy starego człowieka i nie mówił, lecz charczał:
— Mów ciszej, albo są to ostatnie twoje słowa!... Coś wyrzekł?
— Panie! — szeptał niesamowitym szeptem stary człowiek — wyrzekłem słowo nierozsądne, które noc uczyniła strasznem, słowo, które jest śmieszne w obliczu słońca i mało warte.
Król Azis dyszał ciężko, potem się zwalił zpowrotem na marmurowe stopnie posągu. — Mówił:
— Odpowiedz tedy, co myślisz o tem?


Strony: