Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

Chcę, byś umierał pijany! — śmiał się król Azis, ale śmiał się tylko oczyma, gdyż żółta jego, znużona twarz była martwa.
Lęk do niej przyrósł, jak larwa i lęk wieczysty, jak czerw mieszkał w zwiędłem sercu króla Azisa.— Teraz go przeraził potworny cień na ścianie, potem szelest u rzeźbionych drzwi. Przerażenie przed nieznaną ręką z mgły i mroku, chodziło za nim krok w krok, jak jego czarna, leniwa, zła pantera, wodzona na złoconym łańcuchu.
O, jak strasznie lękał się król Azis!
Widział, jak padają przed nim na twarz i tego bał się najwięcej.
Słyszał, jak wołają z miłością jego imię i tego bał się śmiertelnie.
Nie znał wroga swego i nie widział jego twarzy, a dziesięćkroć razy wśród dnia i nocy konał powoli z trwogi przed nieznaną twarzą. Naokół króla Azisa była niezmierna pustka, naokół niego i w nim; nie było świata ani morza, ani marmurowego miasta, ani gaju cyprysów, tylko lęk.
Król Azis nie znał kiedyś trwogi; zapisali uczeni niewolnicy, że kiedy król Azis, ryjąc ostrogą boki dzikiego konia, któremu z pyska leciała śnieżysta piana pomieszana z


Strony: