Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

nasłuchiwali jeszcze pilniej.
— Umrze pijany! — mówił inny.
— Niech kona długo! — modlił się człowiek noszący gronostaje.
Król Azis powlókł się z poza kotary, a upadłszy na ziemie, płakał z obłąkanej trwogi; piana toczyła mu się z ust i oczy miał szklane, kiedy się podniósł na pół martwy, lecz straszny. Kazał schwytać skorpjona, włożyć go do złotego kielicha, z którego pił wino przy biesiadzie, a nazajutrz przywołać kazał tego, który drwił, że król Azis umrze pijany.
Stanął przed królem biały od lęku.
Król Azis rękę mu położył na ramieniu i ócz; swoje zatopił w jego oczach przerażonych i zdumionych, że oglądają żywą twarz królewską. Rzekł mu król Azis powoli i głucho:
— Chcę ci łaskę uczynić, abyś wiedział ja bardzo cię miłuję; oto jest złoty kielich, którego dotknęły moje usta, a ty dzisiaj będziesz zeń pił!
Skinął, a czarny olbrzymi niewolnik podał ostrożnie złoty kielich nieszczęśliwemu, potem z ręce go chwycił i przemocą kielich do ust mu przytknął. Obłęd zamglił przerażone oczy tego człowieka, zanim umarł.


Strony: