Król Azis

Autor: Kornel Makuszyński

musiał zginąć, zanim miał czas zdumieć się, że płakał król Azis. A raz było tak, że .wspaniały król usnął, ułożywszy głowę na różanych piersiach cudnej Zoe, przywiezionej z wysp, przy których łowiono perły i podczas snu jęknął tak głęboko, jakgdyby mu kto w dłoniach ścisnął serce. Nieszczęsna spytała króla, kiedy się obudził, jaka go trapiła męka, że jęknął tak, jakby płakał krwią; za to, że słyszała przerażony jęk króla Azisa, utopiono ją w morzu po zachodzie słońca.
Marmurowe kolumny słyszały tedy same tylko jęk królewski. Król Azis siedział wciąż nieruchomy, jakgdyby go napadła śmiertelna niemoc, patrzył tylko przeraźliwym wzrokiem przed siebie, w pustkę, w rzeczy jakieś tajemne i złe, w mgłę świetlistą, która jak opar wzniosła się nad lampę i przędła może widziadła bez ciała dla królewskich oczu. Wzdrygnął się nagle król Azis.
Oto drgający płomień lampy, w której oliwa przesycona była pachnidłem, aby nawet światło woń siało przed królem Azisem — malował cienie na ścianie, żywe i ruszające się niespokojnie. Igraszką złośliwa były te cienie dla


Strony: