Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

narciarzy z czerwonymi od mrozu nosami. Miło było patrzeć, jak . brzdąc kilkuletni skacze zgoła jak pchła. Niedorostki zaczęły jeździć jak stare Marusarze: odważne to, śmigłe, zuchowate, zuchwałe i sprężyste. W uszczęśliwieniu biednych góralczyków obowiązywał wielki ceremoniał: narty od dobrych ludzi mógł dostać chłopak lub dziewczynka, za których ręczyła szkoła, że są to dzieci istotnie niezamożne i doskonale się uczące. Zacni nauczyciele, gorący udział biorący w tym szlachetnym pomyśle, pilnowali ściśle, by cnota została nagrodzona para skromnych nart, które następnie drogą spadku przechodziły na własność innego dziecka, skoro dotychczasowy właściciel wyrósł ponad miarę desek.
Wszystko w największym działo się porządku i dawaliśmy te narty, jak długo było nas na to stać. Za niewielkie pieniądze rozdaliśmy ogromną furę szczęścia, pełnego słońca i diamentowego śniegu, rozwrzeszczanej radości, furii i pędu, zadzierżystych skoków i takich upadków, że często jęczała skalista ziemia. O miły Boże, jak dobrze jest uszczęśliwiać dzieci. Tylko że tego tałałajstwa jest niezliczone mnóstwo...


Strony: