Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

/> — Złoty chłopiec! — podszepnąłem jego myśli.
— Jureczek mój drogi! — szeptał sobie ojciec. Nagle wrzasnął na cały dom:
— Jurek!
Ostrożnie, badając teren, wsunął się do pokoju śliczny chłopak ze zwariowaną czupryną, którą zapewne przed chwilą darł sobie z rozpaczy. Ujrzawszy mnie, zrobił się purpurowy i najwyraźniej chciał dać drapaka. Zmógł się jednak, zaciął usta rozpaczliwie, szurgnął nogami w ukłonie i czekał straszliwej katastrofy.
— Jureczku! mówił ojciec przedobrym głosem. — Idziemy dziś wszyscy do cyrku. Ten pan jest twoim przyjacielem, poproś go, może pójdzie z nami.
Niebo upadło na zwariowany, złoty łeb Jurka. Nie mógł w pierwszej chwili pojąć wszystkiego, co się stało, po czym jak ryś rzucił mi się na szyję.
Czasem spotykam na ulicy gromadkę urwipołciów w mundurkach, z wrzaskiem wracających ze szkoły. Nagle się robi wśród nich zamieszanie, jeden z nich zrywa czapeczkę z głowy, a inni patrzą z niemym podziwem i z nabożną miłością. To z kolegami mój przyjaciel Jurek, dusza Cudowna, która wierzy we wszechmoc poezji.
Ach. żaki


Strony: