Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

bez szerokiego śmiechu. Toteż czytając mizerną moją książczynę. łapie się za głowę ten i ów zacny wychowawca, wołając:
— Co ten znowu narobił?! Co będzie, jak to przeczytają zwariowane żaki, do psich figlów zawsze gotowe?
Panie profesorze! Przysięgam panu, że nic nie będzie. Chłopaki będą się łapać za brzuchy z radości, |a radość jest najsłodszym chlebem młodych lat; kto się raduje, ten się staje lepszy.
W ten sposób pomyślał ten i ów wychowawca, mądry człowiek, i do tego doszło, że sobie teraz po szkołach czytują głośno ustępy z tej książeczki; pan profesor i młode mrówkojady, i gumojady, i kredojady. Heca jest pierwszorzędna, gdyż ja mam w godzinę potem najściślejsze relacje przez telefon. Młody baran w mundurku wie o tym doskonale z książki mojej, że go kocham, mniema więc słusznie, że należy mi donieść, cośmy to... razem, „on i ja”, urządzili za wyborny kawał, a profesor dał się poczciwie podejść.
Przysięgam, że nie zmyślam, a piszę o tym dlatego, bo jest cudownie na świecie, niebo jest błękitne i drzewa zaczynają się zielenić. Należy się cieszyć


Strony: