Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

pieszczotliwe i miękkie słowo tak łakomy, jak chłopię na słodycze, więc list od czytelnika, złotym piórem złociście pisany, czyta skwapliwie. Jest wtedy dumny i naprawdę szczęśliwy, że ktoś jego książkę gorąco przytulił do piersi. Za tę miłość w książce następnej zapłaci... Pismaki to rzewny naród i wdzięczny.
Nie dlatego, by mówić o sobie — broń Panie Boże! — istnieją bowiem tematy bardziej niż ja urocze, lecz by w jakiś sposób widomy uwielbić i ramieniem ogarnąć tych, co wiedzą, ile potu i trudu, ile zrozpaczonego czasem wysiłku i dręczącej trwogi tkwi w najlichszej nawet książczynie, opowiem o kilku listach, wyjętych z mojej skrzynki. Klnę się na uczciwe ludzkie serce, że żadnych nie ma w tym łgarstw ani zmyślań. To nie nowela ani wesoła powiastka, lecz jakby kartka wyjęta z pamiętnika. Nie posiadam zresztą dość wyobraźni, aby wymyślić coś takiego, co zdoła z siebie wysnuć jedynie dusza zgrzebna, bezgrzeszna i taka czysta, jak niebo o poranku. A ja, jak każdy pisarz, mam zasuszone takie listy–arcydzieła.
Do mnie, mizeraka, najczęściej piszą dzieci. Czasem piszą do mnie całe gromadki,


Strony: