Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

fraka. Tak bardzo kochaliśmy się wtedy!... Łączyła nas miłość i wspólny wróg. Tym strasznym wrogiem, zwalczanym podstępnie i jawnie, był nieszczęsny człowiek–kasa: dyrektor administracji, pan honorariów i zaliczek. Łatwiej można by wycyganić łup od tygrysa lub krokodyla, trumnę od nieboszczyka niż od tego człowieka parę groszy. Łatwiej można było wzruszyć omszały kamień. Szkot jest lekkomyślnym rozrzutnikiem wobec tej żyjącej kasy. Ten jeden się nie zmienił i do dzisiaj jest taki sam.
Ale i jego wspomnijmy z miłością...
Uśmiechnijmy się do niego i do owych czasów, kiedy to nie było radia, telefonów, ajencji prasowych, gotowych komunikatów i giełdowych cedułek. Piękne to były czasy! Chodziły bez portek, ale miały fantazję, rozmach i dowcip. A ci ludzie, wiecznie się spieszący, piszący szybko, wszystko umiejący, kochali z całej duszy zawód swój, zawody swoje i klęski. Dlaczego patrząc poza siebie, mają zamglony wzrok. Takie stare konie, a tulą się do wspomnienia jak do lubej kochanki... Dajcie pokój, panowie... To już stare pudło...
II
Tyle listów... skąd te listy?


Strony: