Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

milionów Kitajców. Nieszkodliwe były to igraszki. Inne rzeczy pisane były ze świetną powagą, uczciwie i sprawiedliwie. Felietony były piękne, a poezje kwitły jak sad na wiosnę. Krytyki teatralne pisane były tak górnie, że biedny czytelnik nigdy nie wiedział, czy sztuka jest dobra, czy pod zdechłym psem; ludzie z owych czasów byli tak naiwni, że wierzyli nawet krytykom teatralnym. Dzisiaj zmądrzeli.
Jedno było za naszych czasów bezsprzecznie piękne i jasne: słowo. Staraliśmy się pisać tak czystym językiem, że mowa polska uśmiechała się do nas z zadowoleniem pięknej kobiety, która wie, że całym sercem jest kochana. W polemice walczyliśmy na szpady kłaniając się sobie jak królewscy muszkieterowie przed pojedynkiem.
A redakcja była jedną rodziną, wielce w sobie rozmiłowaną. Jeden drugiemu bez namysłu podpisywał weksle, które w banku przyjmowano z wielkim namysłem. Referent od paradnych pogrzebów chętnie pożyczał fraka koledze, co szedł urzędowo na bal, aby opisywać tualety damskie, bo taki był zwyczaj; za to referent od balów, jeśli zwędził na nim pieczoną pulardę, oddawał kuper i nogi właścicielowi


Strony: