Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

niedzielę ze trzech „sensacyjnie” zakatrupionych. Jego hasłem jest: „Kęsim! Kęsim!” Pachnie zbrodnią jak aktor szminką, malarz farbą, poeta atramentem, a wszyscy razem — wódką.
Na pogrzebach uczciwi ludzie zwykle płaczą, krewni udają przynajmniej, że płaczą; dwóch jest jednak podczas żałosnych i żałobnych ceremonii ludzi prawdziwie zadowolonych i uśmiechniętych: sam nieboszczyk i ten, co będzie dla gazety opisywał pogrzeb. Wesoły szczygieł jest mniej rześki i ruchliwy o poranku niźli znakomity dziennikarz, co się pławi w swoim żywiole. Na znakomitym dziennikarzu nigdy i nic nie uczyni żadnego wrażenia, jego nic nigdy nie zdoła zdumieć. Gdyby się ziemia otwarła i ludzie szaleliby z przerażenia, dziennikarz zajrzałby ciekawie w rozwartą jej paszczę, jak dentysta w rozwartą szeroko ludzką gębę. Tajfun, wojna, trzęsienie ziemi, cholera, burze i pioruny są to w dziennikarskim zawodzie miłe i urocze uśmiechy bujnego życia, z których on zbiera śmietankę i zaprawia nią czarną kawę drukarskiej mazi. Życie nigdy nie jest dość szalone dla szaleńca...
Ze zgrozą myślę o tym, że ja przez trzydzieści prawie


Strony: