Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

jak trumny i takich szarych, jak głodny dzień, zaczynało się życie zwyczajne. Miasto dudniło gdzieś w oddali i jak nocny upiór dzwoniło łańcuchami, a tu, na wysokościach, w „siódmym niebie”, gdzie zawsze mieszkała poezja i miłość, jakaś polska dusza układała wiersze z tych blasków, które, jak pszczoła, zebrała we dnie na kamiennej łące Paryża, albo snuła melodie z tych głosów, którymi nieustannie śpiewa to miasto straszne i zarazem cudowne, złe i zarazem ukochane, wesołe i smutne zarazem. Włóczykije i lekkomyślni peleryniarze uwielbiali je całą duszą i za radości, i za głody. Który zaś miał głowę otwartą, —fen z niego wywoził wielką zdobycz, kiedy tam, wśród tych francuskich mrówek, pojął, że talent to jest tylko małe ziarenko złote i że trzeba dopiero straszliwym trudem uprawić ziemię, aby z tego ziarenka wyrosło rozszumiałe drzewo. Niejeden to pojął. Wielu jednak żyło lekkomyślnie, jak ów z noweli Daudeta młodzieniec, co miał złoty mózg i wszystko. z niego wygrzebał.
Ale to nie są sprawy do wesołych wspomnień...
Mój dziennikarski jubileusz

Uczeni nie mogą się


Strony: