Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

cygana–malarza i odwrotnie. Ośmielam się twierdzić, że nigdy nie było serc czulszych jak wśród cyganów. (Ponieważ teraz już ich nie ma w ogóle, więc owe serduszka zwiędły i można je sprzedać na szmelc. Ja mówię o dawnych czasach). — Kto miał izdebkę na mansardzie ósmego piętra, tuż obok księżyca, w którym czasem ukazuje się słodkie widmo Mimi Pinson, ten miał równocześnie dom zajezdny dla bezdomnych przyjaciół, dobrych mołojców, wesołych mołojców, strasznie biednych mołojców. Cudowny Murger uśmiechał się w grobie widząc, że nic się nie zmieniło od jego czasów, przeplatanych słońcem, śmiechem i śmiercią. Dobrze było „pod dachami Paryża”. Ten Rene Clair, co w swoich filmach umie jeszcze dostrzec nad złotym zgiełkiem Paryża te podniebne śliczności, głodne i uśmiechnięte, jest Murgerem filmu i ma najmądrzejsze w Paryżu spojrzenie. Słodka dziewczyna, Anabella, jest tego podniebnego królestwa królową, której tron stoi na strychu.
„Życie paryskie!” Boże miły... W operetce oznacza ono szampan, ostrygi, kankana, miłość i wesołe awantury. U nas oznaczało ono krótko: wesołą nędzę. Nie


Strony: