Kartki z kalendarza

Autor: Kornel Makuszyński

doświadczenia.
Jak chłop, co dąży do Ameryki po bogactwo, dowiaduje się zbyt późno, że woda w oceanie ma posmak słonych łez, tak samo skrzydlaty młodzieniec dowiadywał się w Paryżu, nasłonecznionym i rozśpiewanym, że głód jest tak samo nielitościwy, jak na krakowskim poddaszu czy lwowskim zaułku. Choćby jednak miał umierać sto razy i tysiąc razy spać pod arkadą mostu, nie powracał. Paryż dlatego jest takim miastem straszliwym, że wyjechać stamtąd nie można. Przeklina się je i uwielbia — nienawidzi i kocha do szaleństwa. Tuli się do jego murów, choć są zimne i kamienne. Ma w sobie niepokonany urok cudownej, ślicznej czarownicy. Młode oczy, oszołomione i zasypane złotym pyłem zachwytu, nie mogły się oderwać od jej widoku i obmywały się często łzami.
Był tam wśród nas jeden taki, co przyleciał na młodych skrzydłach i miał przebyć w Paryżu dwa tygodnie, licząc po trzy franki dzień, gdyż więcej nie posiadał. Mija równo lat czterdzieści, a on tam jeszcze siedzi i za lat pięćdziesiąt tam mu urządzą pogrzeb szesnastej klasy. Nawet Hamsun, który widział taki głód, jakiego nie widział nikt na


Strony: